Wiola i Bartek

       Miało być słonecznie, ciepło, wiosennie. Pogoda pokrzyżowała jednak plany Wioli i Bartkowi. W dniu ślubu, 6 kwietnia nie było budzącej się nieśmiało przyrody z zimowego snu. Zima nadal trwała w najlepsze.
Pomimo nieciekawej aury w sercach Młodej Pary było słońce. A wszystko za sprawą piosenki, która leciała w radio podczas wypychania samochodu.

Złap mnie za rękę, na koniec mapy zabierz mnie
Przynieś mi tęczę, ja z tobą znowu latać chcę
I poruszamy znów powietrze
Gdy razem rozpędzamy się
Dotykiem zaginamy przestrzeń
Bardzo chcemy siebie mamy więc
W tym całym zwariowaniu serc
I w całym tym szaleństwie dobrze wiem
Nie zatrzyma nas już nic, już nic

I nie zatrzymało – na czas dojechali do Kościoła, gdzie złożyli uroczystą przysięgę.

            Wiolę i Bartka poznałyśmy trzy miesiące przed ślubem. Chcieli, żeby ich wesele było eleganckie, stylowe oraz fioletowe - ulubiony kolor Wioli. My szukałyśmy inspiracji, a do Wioli i Bartka należała ostateczna decyzja. Wszystko odbywało się poprzez maile, nie było czasu na spotkania. Zabiegani, zapracowani, przygotowujący się do podwójnej roli – małżonków i rodziców, spisali się na medal. Zobaczcie efekty naszej, wspólnej pracy. Mieliśmy mało czasu, mnóstwo przeszkód po drodze, a po mimo tego „miłością podbili kosmos” czyt.: gości :)