Marta i Marek - granatowa miłość

Granatowa miłość połączyła Martę i Marka. Wszystko zaczęło się za sprawą zaręczynowego pierścionka z granatwoym oczkiem... Marta to Pani Młoda, która godzinami potrafiła szperać w Internecie, aby znaleźć inspiracje - wiedziała, czego szuka i czego oczekuje. Z uporem maniaka, powtarzała "granat ma być granatowy, nie niebieski". W pewnym momencie bałyśmy się, że będzie za dużo granatu, ale bardzo dobry gust i wyczucie stylu Marty sprawiły, że wyszło idelanie - proporcje zostały świetnie dopasowane i rozłożone.

Marta to odważna Pani Młoda, która nie bała się przełamać schematów, która miała opracowany plan/scenariusz wesela. Nie bała się reakcji innych, dążyła do realizacji swoich marzeń. Miała bardzo silne wsparcie ukochanego, który świadomie zaszczepił w niej miłość do granatu - zresztą ze wzajemnością. Marek, każdy pomysł żony przyjmował z aprobatą, dzięki czemu Marta wiedziała, że może podejść do organizacji ślubu w sposób niekonwencjonalny.

Marta i Marek - pozytywnie nastawieni, konsekwetnie realizujący swój pomysł na ślub. Towarzyszyłyśmy Marcie i Markowi od samego początku, byłyśmy na każdym  etapie organizacji. Godziny spędzone razem, hektolitry wypite kawy  zbliżyły nas do siebie i sprawiły, że dziś możecie zobaczyć efekty naszej "ciężkiej" pracy:)

Marto i Marku - jeszcze raz wszystkiego najlepszego na Nowej Drodze życia, abyście nie rezygnowali nigdy z marzeń i konsekwetnie dążyli do celu :)